Euforia Lily King – recenzja okiem orientalisty

Okładka książki Euforia Lily King
Czas czytania: 2 min.

Książkę Euforia Lily King zobaczyłem w nowościach pewnej mokotowskiej biblioteki. Wyróżniała się niebanalną okładką i naklejką “zakupiona z projektu budżetu partycypacyjnego“(warto głosować na projekty!). Z doświadczeń w innych bibliotekach wiem, że z tych funduszy najczęściej są kupowane książki wskazywane przez czytelników. Zaciekawiło mnie czemu akurat ta. Zwyczajowe “najpierw przeczytam opis z tyłu, potem zerknę w parę losowych miejsc w środku” zachęciło mnie do wypożyczenia i przeczytania przed innymi.

Euforia okładka

 

Tytuł: Euforia
Autor: Lily King
Tłumaczenie: Ewa Ledóchowicz
Wydanie: Rebis, 2016
ISBN: 9788378188636

Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami opowieść o trójce naukowców – antropologów – badających plemiona w Nowej Gwinei w latach 30. XX w. Pełne uczuć, trójkąt a może nawet czworokąt, różne podejście do badań i badanych plemion. Pozornie, niewiele się dzieje, ale uczucia buzują… i wpływają na historię. Mąż zazdrosny o sukces żony. Żona zainteresowana nowym mężczyzną, a w tle jeszcze cień jej kochanki. Mąż chcący żyć jak najprościej, a jednocześnie i europejskie meble w dżungli.

 

 

Euforia Lily King to fascynująca mieszanka kontrastów. To pokazanie różnych sposobów myślenia o badaniach w naukach społecznych, ale i o innych ludziach. Dla mnie jako orientalisty książka jest dobrze napisana, nawet jeśli nie zgadzam się ze wszystkim, a dzisiejsze standardy są całkiem inne. Nie tylko plemiona są poddane obserwacji, ale i badacze. Wątek uczuciowy jest świetnie rozpisany. Tak, jest inteligentny wątek miłosny (sic!), który mnie nie odrzuca. Nie cierpię wątków miłosnych, i wolę gdy ogranicza się je do minimum. Ale nie tutaj.

Narracja jest prowadzona dwutorowo, co pozwala czasem czytelnikowi skonfrontować ze sobą odczucia obu stron. Dziennik przeczytany po latach, to świetne zagranie. Wchodzi płynnie do narracji o całej historii. Dla mnie książka ma szczęśliwe zakończenie, ale to zależy też od definicji “szczęśliwego zakończenia”.

Moja ocena: 8/10.

Dla kogo? Dla każdego. Szczególnie powinno przypaść do gustu osobom lubiącym podróże, chcącym poznawać inne kultury (i zastanowić się nad pewnymi kwestiami np. postrzegania innych) oraz miłośnikom silnych postaci kobiecych.

 

Książkę polecałem także (nie tylko na lato) czytelniczkom i czytelnikom bloga Kropla morza. Anię poznałem podczas nadmorskiego spotkania Blog Matters.

 

Jesteś już po lekturze książki? Co o niej sądzisz?

2 thoughts on “Euforia Lily King – recenzja okiem orientalisty

  1. Poziom mojego rozgarnięcia – zero 😉 Dopiero, gdy w podsumowaniu czerwca 2018 wspomniałeś o mojej recenzji, dotarłam do Twojej sprzed półtora roku. Z drugiej strony to dobrze, bo nie lubię wyrażać swojej opinii, gdy najpierw naczytam się opinii innych 😉

    1. Rozumiem doskonale. Też nie lubię czytać recenzji książek, których jeszcze nie czytałem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *