Niezwykły dar Diny recenzja niedokończona

Niezwykły dar Diny Lene Kaaberbøl okładka
Czas czytania: 2 min.

Bycie stałym czytelnikiem biblioteki ma swoje zalety. Na przykład bibliotekarki wiedzą co lubisz, i dadzą ci znać, że mają książkę, która może mnie zainteresować. Tak było w tym przypadku. To właśnie od bibliotekarki dowiedziałem się o “wspaniałej fantasy dla młodzieży i nie tylko” czyli Niezwykłym darze Diny, duńskiej fantastyki idealnej do mojego projektu Fantastyczny świat. Zwyczajowe pobieżne przejrzenie książki wypadło pomyślnie, i tak oto zdecydowałem się przeczytać swoją pierwszą młodzieżową powieść fantasy autorstwa Lene Kaaberbøl.

 

Niezwykły dar Diny

Matka Diny jest Zawstydnicą, osobą, którą społeczność unika. Patrząc w cudze oczy potrafi dostrzec ich występki, rzeczy, których się wstydzą. Mało kto jest w stanie wytrzymać wzrok Zawstydnicy, dlatego są skuteczne podczas przesłuchiwań. Bycie Zawstydnicą jest dziedziczne wśród kobiet, jednak moc ujawnia się w różnym wieku. W przypadku Diny zdecydowanie zbyt wcześnie. Dar nie przysparza jej przyjaciół.

– Patrz na mnie! – syknęłam jeszcze raz i poczułam, że Cilla traci wolę oporu. Oczy błękitne jak niezabudki odemknęły się i popatrzyły w moje oczy.

– Jesteś rozpieszczona i samolubna – szepnęłam zjadliwie. (…) Widzę, że nigdy w życiu nie zrobiłaś nic dla nikogo. Znam co do jednej wszystkie twoje podstępne sztuczki, których używałaś by postawić na swoim. Wiem, skąd masz ten pierścionek na palcu. (…) Skłamałaś. Jesteś taka wredna, pusta i małoduszna, że niedobrze mi się robi, kiedy na ciebie patrzę. Wiem o tobie wszystko, Cillo. Widzę cię na wylot.

Gdy jej matka wyjeżdża, Dina zostaje wkręcona w intrygę polityczną. Intrygę krwawą i brutalną, która zagraża życiu jej i najbliższych. Jej dar będzie zarówno przekleństwem jak i wybawieniem.

Niezwykły dar Diny to pierwsza książka z serii Kronik Zawstydnicy. Niestety z tego co się orientuję, jedyna po polsku. Całość została wydana po angielsku. Więcej szczęścia miała jej inna seria dla młodzieży, Zaklinaczka.

 

Czy warto przeczytać Niezwykły dar Diny?

Jeśli śledzisz moje konto na Instagramie, znasz już odpowiedź. Ale pozwól, że rozwinę swoją opinię.

W przypadku Niezwykłego daru Diny określenia na okładce nie są na wyrost. To rzeczywiście fantasy dla każdego, nie tylko dla młodzieży. Największą jej wadą jest krótkość historii, ale to wynika z faktu, że to tylko pierwszy tom serii. Książka jest dosyć brutalna, postacie umierają, więc nie jest odpowiednia dla najmłodszych czytelników, ale ponoć i 10-latki czytają i zachwycają się. Zależy od dziecka. Mnie, dorosłego też wciągnęła. Wciągnęła mnie brakiem niepokonanych postaci, ograniczeniami, ciekawą intrygą i ciekawym światem.

Recenzja niedokończona, bo zwłaszcza pod koniec czuć, że czegoś brakuje. Te braki jednak składam na karb bycia pierwszą częścią serii, ale nie mam pewności.

Moja ocena: 6/10.

Dla kogo? Dla każdego, nie tylko dla miłośników fantasy.

 

Niezwykły dar Diny Lene Kaaberbøl okładka

 

Autor: Lene Kaaberbøl

Tytuł: Niezwykły dar Diny (Skammerens datter)

Seria: Skammerens børn

Tłumacz: Agnieszka Cioch

Wydawnictwo: Philip Wilson, 2005

ISBN: 83-7236-182-7

Liczba stron: 226

Wyzwanie: Fantastyczny świat, Wyzwanie biblioteczne

 

 

Sięgniesz po Niezwykły dar Diny lub zaproponujesz swojemu dziecku?

 

13 thoughts on “Niezwykły dar Diny recenzja niedokończona

  1. Moje bibliotekarki zawsze rozmawiają ze mną przy oddawaniu książki o wrażeniach z lektury. To jest świetne.

    Na książkę się nie pokuszę, bo nie przepadam za takimi historiami, a jeśli czujesz niedosyt, to tym bardziej.

    1. Też lubię te rozmowy. 🙂 No i “algorytmy bibliotekarek” dzięki temu lepiej działają. 😉 Dziwnie mi sie korzysta z bibliotek gdzie oddaję książkę i do widzenia. 😀

  2. Też mam takie bibliotekarki, ale mam też taką przyjaciółkę 😁😍 ma nosa do dobrych książek, dlatego razem prowadzimy bloga 🙂 co do książki. Opis wydaje sie świetny. Szkoda, że został wydany tylko pierwszy tom. Wiadomo czy będą dalsze części?

  3. Lubię czasami poczytać coś młodzieżowego tak dla rozerwania się i resetu. Ciekawa recenzja 🙂

  4. Zazdroszczę bibliotekarek. Nawet, gdy regularnie odwiedzałam bibliotekę to panie, choć miłe, o fantastyce nie miały pojęcia (i wykorzystywały mnie do zbierania informacji XD). Z resztą, jakimś cudem non stop trafiam na ludzi czytających, ale coś zupełnie innego ode mnie. W nowej pracy okazało się, że wszyscy obecni to #teamReporaż i tyle z tego. Inna sprawa, że przynajmniej jedna osoba z grona reportażami zajmuje się zawodowo.

    1. Przykro to słyszeć, że miałaś takie doświadczenia z biblioteką i bibliotekarkami. Dla mnie osobiście to niewiarygodne, że można w ogóle tak nie ogarniać. Może zaproponuj im lekturę blogów jako źródło wiedzy o fantastyce. Mam szczęście, że moja osiedlowa biblioteka specjalizuje się w fantastyce i prowadzi też DKK fantastyczny.

      Na szczęście wielu moich znajomych czyta podobne rzeczy. Gdy ludzi poznaje się na konwentach fantastycznych czy na RPGach, to trudno by nie czytali 😉 U mnie w pracy w 30-osobowym zespole byli miłośnicy fantastyki (i Doktora Who!) więc mieliśmy o czym gadać. 😀

      1. Akurat tamto doświadczenie nie było złe: panie miłe, tylko nie ogarnięte pod względem fantastyki. Sporo gorsze mam z bibliotekami w moim aktualnym miejscu zamieszkania. Jedna niby nastawiona na fantastykę (a raczej młodych ludzi po prostu – komiksy, fantastyka, planszówki itd. to główny asortyment), ale mam z nią wiecznie problemy “dziennikarskie” (autoryzacja dosłownie każdego zdania na co czekam kolejny dzień, olewanie jeśli nie mam zamiaru ich tylko zareklamować, opieprzanie, jeśli cokolwiek nie pasuje itd.). Druga – uczelniana – to po prostu bardzo niepomocne i niemiłe osoby. A że obecnie mam co czytać cały czas praktycznie to do bibliotek po wypożyczenie zwykłych rzeczy do czytania i tak nie mam po co zaglądać.
        Meh, ja nie umiem w znajomości na konwentach. W ogóle panikuje w tłumie, gdy nie mam co robić – organizowanie imprez jest spoko, ale jeśli mam być po prostu uczestnikiem… Będę trzymać się spódnicy osoby z którą akurat jestem. XD Niestety, u mnie w pracy to chyba wynika z zawodu po prostu. Chociaż i tak w dużo “gorszej” sytuacji byłam rok temu, gdy robiliśmy w grupie książkowy “podcast”, a nasz “lider” 1) nie lubił mnie z wzajemnością (tylko ja jestem w takich sytuacjach i tak miła… no próbuje być) 2) akceptował tylko lit. faktu i Pilipiuka. Ta współpraca była straszna.

        1. Tez tak często mam z tym trzymaniem sie spodnicy. Ok, zawsze, ale czasem na wydarzeniach jest po prostu duża grupka znajomych i wtedy tak źle nie jest. 😉 Dobry sposób na poznanie ludzi na konwentach to uczestnictwo w dyskusjach. Potem latwiej rozmawiać. Trzymam kciuki za trafienie na fajnych bibliotekarzy. Bo ja do bibliotek zaglądam także dla wydarzeń into zasługa bibliotekarek.

  5. Najpierw myślałam, że to coś od Pratchetta 😉 Wydaje się być ciekawa, ale raczej już nie mój przedział wiekowy 😉

    1. Jak pisałem, ta książka jest odpowiednia dla osób w różnym wieku. Zarówno dla 40-latka jak i dla starszych osób (czytała to też osoba 60+). Nie warto się zniechęcać zawczasu, warto przeczytać.

      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *